Bunkier
czwartek, 22 kwietnia 2010 22:08

Po raz kolejny tej nocy podnosz? ci??kie powieki, po raz kolejny zmusza mnie do tego konieczno?? przewalenia si? na drugi bok. Le?? na betonowej posadzce, a wojskowa karimata to nie materac z Ikei. Ka?da, nawet najwygodniejsza pozycja pr?dzej czy p?niej staje si? nie do zniesienia. Wieczorem odgarn??em spod legowiska co wi?ksze kawa?ki gruzu. Przynajmniej teraz ?adne "ziarnko grochu" nie wbija mi si? w plecy.

Otwieram ?piwr. Cisz? wok? przeszywaj? mkn?ce we wszystkich kierunkach d?wi?ki rozpinanych zamkw. Odbite od surowych ?cian pustego pomieszczenia wracaj? do uszu ze zwielokrotnion? si??. Gdy milkn? wszystkie, powracaj?ca cisza nie jest ju? taka sama. Powietrze nadal zdaje si? nieprzyjemnie wibrowa?, tak jakby unosi? si? w nim jeszcze cie? wygas?ego d?wi?ku.
Jest ciemno, ale tutaj oczy nie przyzwyczaj? si? do ciemno?ci. Od bladego ksi??ycowego ?wiat?a oddzielaj? mnie ponad metrowej grubo?ci ?ciany betonowego sarkofagu. Jedyne co dociera tu z zewn?trz to przenikliwy ch?d.


Spogl?dam na zegarek. Na pod?wietlonej pomara?czowym ?wiat?em tarczy pulsuj?cy dwukropek oddziela liczby. Jest po dwudziestej trzeciej, minut... nie potrafi? odczyta?. Przede mn? jeszcze ca?a noc. Nie tego si? spodziewa?em. To jedno z tych miejsc, gdzie najlepiej zasn?? szybko i obudzi? si? dopiero rano. W?a?ciwie to w ogle nie powinienem tu spa?.


Mimo ca?kowitych ciemno?ci prbuj? rozejrze? si? po wn?trzu bunkra. Co? jakby nie daje mi spokoju. To niemo?liwe, ?eby by? tu kto? jeszcze, na pewno jestem sam. Dla pewno?ci podnosz? wy?ej g?ow?. W tej w?a?nie chwili zmienia si? wszystko. Obraz zaw??a si? do tego, co przed oczami. Zarysy wn?trza wyostrzaj? si?. Przestrze? wok? wyd?u?a na kszta?t tunelu. Co? chwyta mnie za nogi. Nie w jednym miejscu, tak jak zrobi?by to cz?owiek czy zwierz?. To co? po prostu chwyta, kr?puj?c ca?kowicie ruch. Chwyta i ci?gnie do siebie. Czuj?, ?e to co? z?ego. Ziemia coraz szybciej ucieka. Zapieram si? r?kami. Przed oczami migaj? obrazy kolejnych pomieszcze?. U?cisk nie s?abnie. Spod d?oni ulatuj? ma?e kamyki i drobiny gruzu, ktrymi pokryta jest ca?a pod?oga. Ale patrz? na nie zupe?nie spokojnie. To nie paniczna prba ratowania ?ycia. Patrz? tak, jakbym szuka? tylko potwierdzenia tego, ?e co? mnie ci?gnie. W g?owie rodzi si? jedna my?l, nie l?k, ale zupe?nie niezrozumia?e s?owa: To nie ja. To nie o mnie chodzi. To nie ja...


Otwieram oczy. Znowu jestem szczelnie owini?ty ?piworem. Spogl?dam na zegarek. Na pod?wietlonej pomara?czowym ?wiat?em tarczy pulsuj?cy dwukropek oddziela liczby. Jest czwarta dwadzie?cia. Opieram g?ow? na zwini?tym w k??bek polarze. Zasypiam...



Wieczorem, kiedy szuka?em miejsca na nocleg, mo?liwie daleko od ludzi (zawsze tak robi? - zasada w?czykija), trafi?em na lekko zniszczony bunkier. Las tutaj pe?en jest takich niespodzianek. Wszystkie one stanowi? cz??? umocnie? wok? by?ego obozu koncentracyjnego z okresu IIW? (Arbeitslager Blechhammer, od 44 podobz o?wi?cimskiej fabryki ?mierci). Po powrocie do domu dok?adnie obejrza?em map?. Okaza?o si?, ?e mj bunkier to jeden z blokw obozowego szpitala. Nast?pnym razem map? obejrz? dok?adnie zanim wybior? sobie miejsce na nocleg.


wi?cej w galerii >>

[2010-04-02/04]

 


copyright 2010-2026 piotr baranowski
innymi słowy: kopiujesz materiały z tej strony? daj mi znać ;-]

Ta strona korzysta z plikw cookie - "ciasteczek". Zapewne obchodzi Ci? to tyle, co zesz?oroczny ?nieg, ale banda niedouczonych kretynw z Unii Europejskiej (a za nimi imbecyle z rodzimego parlamentu) za?yczy?a sobie, abym Ci? o tym fakcie poinformowa? - co te? czyni?. Je?li chcesz dowiedzie? si? wi?cej o tym, czym s? "ciasteczka" i jak je usun??, skorzystaj z google.pl. Mo?esz te? (do czego gor?co namawiam) napisa? wierszyk o plikach cookie i wys?a? go na adres papie?a zjednoczonej Europy, Jego Ekscelencji D. Tuska. Google.pl o "ciasteczkach"

Akceptuę pliki cookie z tej strony i obiecuję napisać wierszyk