GSB na zimno - wróciłem
niedziela, 03 stycznia 2010 15:49

Ponad trzytygodniowa samotna wyprawa Głównym Szlakiem Beskidzkim dobiegła końca. Wczoraj, jeszcze mi w uszach szumi mroźny wiatr, po 23 dniach marszu przez kolejne pasma Beskidów, dotarłem do Ustronia. Na plecach 25kg, w nogach 524 km (plus pomyłki nawigacyjne), a w sercu gorące uczucie radości.


Oj, wiele się działo: biwak w -15 stopniowym chłodku (przed -20 ratuje mnie ludzka gościnność), wigilijny wieczór i ja w roli niezapowiedzianego gościa, przedsylwestrowa impreza z przewodnikami SKPB Katowice (jedno z ekstremalniejszych doświadczeń), nowe znajomości, niezwykle miłe spotkania na szlaku i długie samotnie etapy, kiedy to za jedynego rozmówcę służyła mi czerwona chusta przewieszona na kijku trekingowym (fiksowałem z braku towarzystwa).


Jak tylko zbiorę się do kupy spróbuję pokusić się o jakąś relację.
Póki co galeria >>

 


copyright 2010-2017 piotr baranowski
innymi słowy: kopiujesz materiały z tej strony? daj mi znać ;-]

Ta strona korzysta z plików cookie - "ciasteczek". Zapewne obchodzi Cię to tyle, co zeszłoroczny śnieg, ale banda niedouczonych kretynów z Unii Europejskiej (a za nimi imbecyle z rodzimego parlamentu) zażyczyła sobie, abym Cię o tym fakcie poinformował - co też czynię. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, czym są "ciasteczka" i jak je usunąć, skorzystaj z google.pl. Możesz też (do czego gorąco namawiam) napisać wierszyk o plikach cookie i wysłać go na adres papieża zjednoczonej Europy, Jego Ekscelencji D. Tuska. Google.pl o "ciasteczkach"

Akceptuę pliki cookie z tej strony i obiecuję napisać wierszyk